O tym, że gwiazdy potrafią ubezpieczać różne części ciała już słyszeliśmy. Tina Turner ubezpiecza swoje nogi (na kwotę 3,2 mln USD), Jennifer Lopez pośladki (podobno są warte 27 mln USD), Madonna biust (2 mln USD), Julia Roberts uśmiech (30 mln USD), a Beata Kozidrak głos (4 mln PLN).

To co często nam, zwykłym śmiertelnikom wydaje się totalną abstrakcją, dla gwiazd jest jak najbardziej normalne. Skoro zarabiają właśnie głosem, ciałem, czy mimiką, to jakikolwiek uszczerbek w tym zakresie przekłada się bezpośrednio na ich zarobki.

A co z nazwiskiem gwiazdy?

Znane nazwisko praktycznie zawsze jest gwarancją sukcesu filmu, piosenki, czy sztuki.

Wszyscy przecież chcemy obejrzeć najnowszy film Woody’ego Allena, nowego Bonda, w którego wciela się Daniel Craig, bądź bezapelacyjnie jedną z najlepszych aktorek kilku dekad – Meryl Streep – w jednej z jej najnowszych ról.

O gwiazdach wszyscy mówimy, plotkujemy, a nawet śpiewamy i szczerze to lubimy.

A co by się stało, gdyby swobodne wykorzystywanie, np. w piosence, nazwiska gwiazdy nie było prawnie dozwolone? Gdyby nazwisko gwiazdy uznać za znak towarowy?

Nazwisko jako znak towarowy

Z takiego rozwiązania, jak donosi BBC, chce skorzystać właśnie Meryl Streep. Przychylenie się do wniosku gwiazdy przez United States Patent and Trademark Office (Urząd Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych) spowoduje, że posłużenie się jej nazwiskiem w jakimkolwiek medium i kontekście będzie wymagało jej zgody.

Jak się okazuje, Meryl Streep nie jest pierwszą gwiazdą, która złożyła wniosek o zastrzeżenie jej własnego imienia i nazwiska jako znaku towarowego. Próbę rejestracji swojego imienia i nazwiska wcześniej podjęli: Sean Connery, Victoria i David Beckham, Beyonce i Jay-Z, Paris Hilton czy też Kylie Minogue.

Rejestracja taka udała się z kolei m.in.: Sylwestrowi Stallone, Robbiemu Williamsowi, Leonardo di Caprio czy Jannet Jackson.

Rejestracja nazwiska w prawie polskim

A czy w Polsce rejestracja imienia i nazwiska lub też pseudonimu artystycznego jest możliwa?

Zgodnie z art. 120 ustawy prawo własności przemysłowej, znakiem towarowym może być: „każde oznaczenie, które można przedstawić w sposób graficzny, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa”.

Przedstawiony zatem w ustawie katalog jest otwarty, co oznacza, że jeśli imię i nazwisko można przedstawić w sposób graficzny (co jest raczej oczywiste) oraz posiada ono wystarczającą zdolność odróżniającą, tj. cechy dostatecznie różniące je od innych oznaczeń istniejących na rynku, to może zostać zarejestrowane jako znak towarowy.

Ale to nie wszystko.

Imię i nazwisko, tudzież pseudonim bada się tak samo, jak wszystkie znaki towarowe.

Bierze się zatem pod uwagę zarówno rodzaj towarów/usług, dla których występuje się o rejestrację, jak również sposób postrzegania imienia i nazwiska lub pseudonimu przez określony krąg odbiorców tych towarów/usług.

Dla przykładu, Pani o nazwisku Bajka mogłaby mieć problem z zarejestrowaniem swojego nazwiska w klasie dotyczącej takich towarów i usług jak produkcja filmowa, czy publikowanie książek, a Pan o nazwisku Lampa miałby problem w klasach związanych z branżą oświetleniową.

Dodatkowo, imię, nazwisko, czy też pseudonim nie będzie podlegać rejestracji jako znak towarowy, jeżeli zostanie uznane za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, naruszające prawa osobiste lub majątkowe osób trzecich czy wprowadzające odbiorców w błąd.

Gucci v. Gucio

Na wprowadzenie odbiorców w błąd próbował powołać się potentat branży modowej GUCCI, próbując unieważnić znak towarowy polskiego producenta obuwia dla dzieci o wdzięcznej nazwie Gucio.

Polski przedsiębiorca zarejestrował w Urzędzie Patentowym RP znak towarowy Gucio dla obuwia dziecięcego. Rejestracji tego znaku sprzeciwił się włoski dom mody GUCCI.

GUCCI podnosił m.in., że obie firmy w asortymencie mają buty dziecięce, choć jednocześnie wskazał, że bez wątpienia buty GUCCI to produkty luksusowe. GUCIO natomiast wskazywał na fakt, że jego znak towarowy jest zdrobnieniem od imienia Gustaw, a asortyment nie jest skierowany do klienta ekskluzywnego, tylko do przeciętnego Kowalskiego.

UPRP oddalił sprzeciw, a sprawę ostatecznie rozstrzygnął Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. W orzeczeniu stwierdził jednoznacznie, że skoro GUCCI sam zauważył, że jego produkty są produktami ekskluzywnymi, to powoduje, że klientami jest określona grupa odbiorców, a nie przeciętni konsumenci. Zmniejsza się tym samym możliwość pomyłek pomiędzy obiema tymi markami wśród nabywców, co oznacza, że Gucio może korzystać ze swojego znaku towarowego (dla zainteresowanych Wyrok WSA w Warszawie z 30.07.2010 r. (VI SA/Wa 807/10).

Jak widzicie rejestracja imienia i nazwiska, czy też pseudonimu jest możliwa. W Polsce jako znaki towarowe słowne zostały zarejestrowane m.in: Kalina Jędrusik, Marek Grechuta, czy też Niemen.

Warto zatem o tym pamiętać tworząc np. napis na koszulce z wykorzystaniem nazwiska gwiazdy, czy piosenkę w stylu Autobiografii Perfectu: „za jej Poli Raksy twarz, każdy by się zabić dał…”

O tym, że sprawa sądowa tego rodzaju jest możliwa świadczy fakt, że podobno Michelle Pfeiffer nie może już znieść piosenki Bruno Marsa “Uptown Funk”, w której śpiewa o niej „that white gold” i zamierza podjąć kroki prawne w celu ochrony swojego nazwiska. Jak taka sprawa się zakończy? Też jestem bardzo ciekawa.

Magdalena Korol

Magdalena Korol

Jestem adwokatem i wspólnikiem w kancelarii Snażyk Korol Mordaka sp.k. Specjalizuję się w obsłudze branży kreatywnej i Fashion Law. Jestem zapaloną podróżniczką łączącą podróże ze swoją sportową pasją – kitesurfingiem (...) Możesz do mnie pisać na m.korol@skmlegal.pl.

More Posts

Pin It on Pinterest