Medialne doniesienia o roszczeniach Andrzeja Sapkowskiego wysuwanych względem spółki CD Projekt odbiły się szerokim echem nie tylko wśród fanów postaci wiedźmina Geralta z Rivii (bohatera serii utworów literackich oraz opartych na nich gier komputerowych), ale także wśród prawników. Swoje żądania, opiewające na 60 milionów złotych, pisarz opiera na bardzo rzadko stosowanym przepisie prawa autorskiego, umożliwiającym twórcy domaganie się podniesienia wynagrodzenia za przeniesienie autorskich praw majątkowych, jeżeli między nim a korzyściami nabywcy tych praw występuje rażąca dysproporcja. Jeżeli strony nie osiągną porozumienia, sprawa prawdopodobnie zostanie rozstrzygnięta w procesie sądowym, którego wyniku nie sposób obecnie przewidzieć.

Tło sporu

Aby nakreślić pełny obraz całej sprawy, należy cofnąć się do 2002 roku, kiedy Andrzej Sapkowski zawarł z CD Projekt umowę, na podstawie której postać wiedźmina mogła pojawić się w grze komputerowej. Mimo, iż spółka proponowała pisarzowi wynagrodzenie w formie procentowego udziału w zyskach, zażądał on wynagrodzenia ryczałtowego w wysokości 35 tysięcy złotych. W tamtym okresie była to poważna suma, ponadto Sapkowski (jak sam później przyznawał) nie wierzył sukces gry, mając zapewne w pamięci klapę serialu i pełnometrażowego filmu o przygodach Geralta. Z perspektywy czasu była to jednak decyzja fatalna – gra stała bestsellerem, a sama tylko trzecia edycja zarobiła ponad miliard złotych. Choć autor pośrednio również na tym skorzystał (jego twórczość została wypromowana na całym świecie, wzrosła także sprzedaż książek), w udzielanych wywiadach wielokrotnie żałował swojej decyzji.

Kiedy twórca ma prawo domagać się podwyższenia wynagrodzenia?

Sapkowski opiera swoje roszczenia na art. 44 ustawy o Prawie autorskim i prawach pokrewnych („Prawo autorskie”),zwanym klauzulą bestsellerową. Na jego podstawie, w przypadku rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd. Jest to przepis bezwzględnie obowiązujący (nie można wyłączyć go w umowie), a udzielana przezeń ochrona nie ma ograniczenia czasowego (roszczenie nie ulega przedawnieniu).

Choć na pierwszy rzut oka tak silna ochrona twórcy może budzić zdziwienie, a nawet sprzeciw (w końcu strony umówiły się na konkretne wynagrodzenie), staje się od razu zrozumiała w przypadku, gdy poczytnego pisarza (takiego jak Sapkowski lub Stephen King) zastąpi się twórcą, który wiąże koniec z końcem dzięki tworzeniu dużej liczby relatywnie prostych utworów (takich tak leksykony, dziecięce encyklopedie). Wśród takich twórców może swobodnie przebierać wydawca, gdyż jeżeli jeden z nich nie zgodzi się na zaproponowane warunki, łatwo można znaleźć inną osobę na jego miejsce.

Takiej sytuacji dotyczy jeden z nielicznych wyroków, które zapadły na gruncie art. 44 Prawa autorskiego (dla zainteresowanych – sygn. akt I ACa 502/09).

Sprawa dotyczyła sporu między autorem Encyklopedii pytań i odpowiedzi. Historia Polski(przeznaczonej dla uczniów szkoły podstawowej) a jej wydawcą. Autor za jej stworzenie otrzymał kwotę 900 zł, a 5 lat później drugie tyle za aktualizację (rzecz działa się odpowiednio w 1995 i 2000 roku, kiedy taka kwota przekraczała wysokość przeciętnej miesięcznej pensji). W późniejszych latach autor próbował polubownie uzyskać uzupełnienie wynagrodzenia (encyklopedia okazała się tak udana, że wydawca kontynuował jej druk przez kilkanaście lat, zarabiając kilkaset tysięcy złotych) i gdy nic w ten sposób nie wskórał, postanowił wnieść pozew. Sąd rozpoznający sprawę przyznał mu rację i zasądził na jego rzecz kwotę 10 tysięcy złotych, podkreślając w uzasadnieniu, że chociaż wynagrodzenie wypłacone przy zawarciu umowy było tamtych czasach godziwe, i tak okazało się rażąco nieproporcjonalne do zysków wydawcy (została zatem spełniona przesłanka zastosowania art. 44 Prawa autorskiego).

Czym w świetle prawa autorskiego jest gra komputerowa oparta na książce?

Choć Andrzej Sapkowski w sporze z CD Project ma w ręku mocne argumenty prawne, spółka nie stoi na straconej pozycji. Wprawdzie nie wiadomo, jaka dokładnie była treść zawartej między nimi umowy, lecz musiała przewidywać zgodę pisarza na wykorzystanie opracowania swojego utworu. W tym miejscu należy dokonać koniecznego rozróżnienia pojęć – utworami autorstwa Andrzeja Sapkowskiego są książki o wiedźminie, natomiast oparta na nich gra komputerowa jest ich opracowaniem, do którego prawa autorskie posiadają jej twórcy.

O opracowaniach (utworach zależnych) mówi art. 2 Prawa autorskiego. Zgodnie z jego treścią, taki utwór jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego, a korzystanie z niego zależy od zgody twórcy utworu pierwotnego. Wymóg uzyskania takiej zgody obowiązuje nawet wówczas, gdy autor przeniósł na inną osobę autorskie prawa majątkowe – oznacza to, że np. wydawca książki nie ma prawa samodzielnie dokonać jej ekranizacji czy wystawić opartej na niej sztuki teatralnej.

Wszystko wskazuje na to, że spółka CD Projekt nie nabyła od Sapkowskiego autorskich praw majątkowych do książek o wiedźminie, a jedynie uzyskała jego zgodę na wykorzystanie ich opracowania w postaci gry komputerowej. Może mieć to poważne konsekwencje dla zastosowania art. 44 Prawa autorskiego, zgodnie z którym:

W razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd.

Czytając przepis literalnie, pisarz nie może domagać się podwyższenia wynagrodzenia od spółki CD Projekt, gdyż prawdopodobnie nie jest ona nabywcą autorskich praw majątkowych ani licencjobiorcą (licencja to umowa o korzystanie z utworu, a nie z jego opracowania).

W ww. zakresie przeważa jednak stanowisko, że umowa zezwalająca na wykonanie praw majątkowych do utworu zależnego ma charakter właśnie umowy licencyjnej. Temu z kolei można przeciwstawić argument, że art. 44 Prawa autorskiego jako przepis wyjątkowy trzeba interpretować literalnie i nie rozciągać go na nieobjęte nim wprost przypadki. Wątpliwości te pokazują, jak twardy orzech do zgryzienia będzie miał sąd w razie ewentualnego procesu.

Podsumowanie

Sprawa roszczeń Andrzeja Sapkowskiego – bezprecedensowa ze względu na stan faktyczny i wysokość żądanej kwoty – sprawiła, że zapomniany dotąd art. 44 Prawa autorskiego znalazł się w centrum uwagi, w tym także osób niezainteresowanych na co dzień prawem autorskim. Choć nie wiadomo, czy ostatecznie dojdzie do procesu (zawsze bowiem możliwe jest polubowne rozstrzygnięcie sporu), przypadek ten dzięki medialnemu rozgłosowi może zachęcić innych autorów do występowania z podobnymi roszczeniami. Chociaż autor sagi o wiedźminie musi się mierzyć przez to ze sporą dozą niejednokrotnie złośliwej krytyki, trudno winić go za podjęcie walki o swoje interesy – w końcu jak mawiali rzymscy juryści: Nikogo nie krzywdzi ten, kto korzysta ze swego prawa(neminem laedit, qui suo iure utitur). Odrębną kwestią pozostaje natomiast wysokość kwoty, której domaga się zainteresowany, która na ten moment wydaje się tak samo fikcyjna, jak bohater jego powieści.

Magdalena Korol

Magdalena Korol

Jestem adwokatem i wspólnikiem w kancelarii Snażyk Korol Mordaka sp.k. Specjalizuję się w obsłudze branży kreatywnej i Fashion Law. Jestem zapaloną podróżniczką łączącą podróże ze swoją sportową pasją – kitesurfingiem (...) Możesz do mnie pisać na m.korol@skmlegal.pl.

More Posts

Pin It on Pinterest