Gwałtowny rozwój Internetu, jaki obserwujemy w ostatnich latach, niewątpliwie uprościł wiele aspektów ludzkiego życia – obecnie można robić za jego pomocą zakupy, wziąć kredyt, a nawet pracować, nie ruszając się przy tym z domu. Niestety łatwiejsze stało się również łamanie prawa, co widać zwłaszcza po skali internetowego hejtu godzącego w dobra osobiste oraz notorycznych naruszeniach cudzych praw własności intelektualnej. Brak bezpośredniej styczności z ofiarą służy poczuciu bezkarności naruszyciela, zwłaszcza gdy działa on zza granicy. W takim przypadku kwestia dochodzenia swoich praw przed sądem bardzo się komplikuje, głównie z powodu trudności w ustaleniu sądu właściwego do rozpoznania sprawy. Gdzie zatem szukać ochrony w razie naruszenia dóbr osobistych lub praw własności intelektualnej w Internecie?

Właściwość sądu na gruncie prawa Unii Europejskiej

Mieszkańcy państw należących do Unii Europejskiej podczas ustalania właściwości sądu, powinni sięgnąć do rozporządzenia nr 1215/2012 w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych. Jego działanie rozciąga się na wszystkie Państwa Członkowskie i w odróżnieniu od unijnych dyrektyw, nie wymaga krajowych przepisów wykonawczych. Rozporządzenie uzupełnia orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), którego interpretacja danego aktu prawnego ma charakter wiążący.

W art. 4 rozporządzenia nr 1215/2012 sformułowano ogólną zasadę, że osoby zamieszkujące dane Państwo Członkowskie mogą zostać pozwane przed sądem tego Państwa (stanowi to odzwierciedlenie rzymskiej sentencji actor sequitur forum rei, która w wolnym tłumaczeniu oznacza powód idzie do sądu pozwanego).

Jak jednak często bywa, od tej zasady przewidziane są wyjątki – w odniesieniu do naruszeń dóbr osobistych i praw własności intelektualnej jest nim art. 7 pkt 2, który stanowi, że w sprawach dotyczących czynu niedozwolonego lub czynu podobnego do czynu niedozwolonego, naruszyciel może zostać pozwany przed sąd miejsca, w którym nastąpiło lub może nastąpić zdarzenie wywołujące szkodę.

Co jednak w sytuacji, gdy miejscem wstąpienia naruszenia jest Internet, który swoim zasięgiem obejmuje cały świat?

Czy oznacza to, że sprawę można wytoczyć w dowolnym państwie, w państwie, z którego działa naruszyciel, czy może w państwie, w którym nastąpiła szkoda?

Właściwość sądu w orzecznictwie TSUE – naruszenie dóbr osobistych

Z uwagi na fakt, że rozporządzenie nie daje jasnej odpowiedzi na pytania postawione na końcu poprzedniego akapitu, należy sięgnąć do orzecznictwa unijnego Trybunału Sprawiedliwości, który zdążył już wypracować kryteria ustalenia właściwego sądu w sprawach dotyczących internetowych naruszeń. Chociaż część kluczowych wyroków zapadła jeszcze pod rządami poprzedniego rozporządzenia w sprawie jurysdykcji, przepis odnoszący się do czynów niedozwolonych nie uległ zmianie, zatem orzeczenia wydane na jego podstawie zachowują aktualność.

Który sąd jest właściwy?

Jednym z najważniejszych wyroków dotyczących naruszenia dóbr osobistych w Internecie jest orzeczenie zapadłe w połączonych sprawach C 509/09 i C 161/10. W pierwszej z nich, Pan X (zamieszkały w Niemczech) pozwał przed niemieckim sądem właściciela austriackiego portalu internetowego eDate Advertising GmbH za opublikowanie artykułów dotyczących morderstwa, jakiego przed laty dopuścił się powód, które zawierały jego pełne nazwisko. W drugim zaś, pan Martinez (zamieszkały we Francji aktor) wytoczył przed francuskim sądem powództwo przeciwko brytyjskiej spółce MGN Limited, będącej właścicielką strony internetowej gazety Sunday Mirror, na której opublikowano zdjęcie naruszające prywatność powoda. W obu sprawach powodowe wytoczyli sprawy przed sądy krajów, w których mieszkali, a pozwani zakwestionowali ich właściwość.

TSUE w swoich rozważaniach przypomniał, że miejscem wystąpienia zdarzenia wywołującego szkodę jest zarówno miejsce, w którym szkodę zainicjowano, jak i miejsce materializacji jej skutków. W przypadku tradycyjnych publikacji prasowych oznacza to, że poszkodowany może wytoczyć powództwo zarówno w państwie, w którym siedzibę ma wydawca (wtedy roszczenie obejmuje wszystkie wyrządzone szkody) albo przed sądami państw, w których bezprawna publikacja się ukazała (wtedy roszczenia obejmują jedynie szkody, jakie owa publikacja wywołała w danym państwie).

Przykład: Gazeta wydawana przez przedsiębiorstwo z siedzibą we Włoszech, opublikowała obraźliwy artykuł o Panu A, mieszkającym we Francji. Ukazała się ona we Włoszech, oraz w lokalnych wydaniach we Francji, Hiszpanii i Niemczech. Pan A może wytoczyć powództwo o całość szkód przed sądem włoskim, a przed sądami francuskimi, hiszpańskimi i niemieckimi o szkody powstałe w tych państwach.

Trybunał zwrócił jednak uwagę, że w odróżnieniu od publikacji prasowych, publikacje internetowe dostępne są we wszystkich Państwach Członkowskich, o każdej porze i przez nieograniczony czas. Sędziowie doszli zatem do konkluzji, że poszkodowany może wytoczyć powództwo o całość szkód nie tylko przed sądem państwa, w którym siedzibę ma naruszyciel, ale też w państwie, w której jest jej centrum interesów życiowych (nie zawsze pokrywa się z miejscem zamieszkania). Głównym argumentem była w tym przypadku sprawność i prawidłowość dokonania przez sąd potrzebnych ustaleń – w opisanym wyżej kazusie, sąd we Francji (centrum interesów życiowych Pana A) zdecydowanie łatwiej i dokładniej oceniłby szkody, jakie wywołał obraźliwy artykuł, niż sądy we Włoszech, Niemczech czy Hiszpanii. Aktualna jednak pozostaje możliwość dochodzenia częściowych roszczeń w poszczególnych państwach.

Właściwość sądu w orzecznictwie TSUE – naruszenie własności intelektualnej

W przypadkach internetowych naruszeń praw własności intelektualnej ustalenie właściwości sądu jest nieco bardziej skomplikowane. Prawa te bowiem co do zasady działają na wyłącznie na danym terytorium (np. w państwie rejestracji w odniesieniu do wzorów przemysłowych). Jednakże i w takich TSUE postanowił zmierzyć się z wyzwaniami współczesności.

Znak towarowy

W sprawie C-523/10, Trybunał zajął stanowisko wobec bezprawnego wykorzystywania w Internecie cudzego znaku towarowego. Spór powstał między austriacką spółką Wintersteiger AG, która zarzuciła niemieckiej spółce Products 4U Sondermaschinenbau GmbH nielegalne używanie jej znaku towarowego w postaci nazwy „Wintersteiger” w internetowej reklamie. W uzasadnieniu wyroku TSUE skonkludował, że powództwo w sprawie naruszenia prawa do znaku towarowego można wytoczyć przed sądem państwa siedziby naruszyciela albo przed sądem państwa, w którym znak towarowy został zarejestrowany, jeżeli działanie naruszyciela wywołuje w nim skutki(np. możliwy jest dostęp do reklamy z bezprawnie używanym znakiem).

Autorskie prawa majątkowe

Sprawa C 170/12 dotyczyła z kolei naruszenia autorskich praw majątkowych. Pan Pinckney (zamieszkały we Francji) wytoczył przed francuskim sądem powództwo przeciwko austriackiej spółce KDG Mediatech AG, która na terytorium Austrii zwielokrotniła na płytach CD piosenki jego autorstwa bez uzyskania zgody. Płyty te sprzedawały potem za pośrednictwem Internetu brytyjskie spółki. Wyrokując w tej sprawie Trybunał stwierdził, że roszczeń dotyczących naruszenia autorskich praw majątkowych można dochodzić przed sądem państwa, które udziela tym prawom ochrony, jeżeli bezprawnie rozpowszechniane utwory były w tym państwie dostępne.Roszczenia te są ograniczone rozmiarem szkody, jaka powstała w państwie, w którym dochodzi się odszkodowania. Pan Pinckney mógł zatem dochodzić swoich praw we wszystkich krajach chroniących autorskie prawa majątkowe, jeżeli można było w nich kupić nielegalnie wytworzone płyty.

I na koniec

Opisane wyżej sprawy jasno pokazują, że prawo nie nadąża za postępem technologicznym. Zaległości te próbuje nadrabiać orzecznictwo, ale przepisy, mówiąc kolokwialnie, nie są z gumy i kiedyś pojawi się granica, do której można je rozciągać. Ustalenie właściwość sądu to dopiero pierwszy etap obrony swoich praw – pozostaje jeszcze całe postępowanie, o egzekwowaniu wyroków nie wspominając.

Tak jak nie udało się dotychczas wyeliminować „tradycyjnych” naruszeń prawa, tak zapewne nigdy nie uda się wyplenić tych, które popełniane są w Internecie. Konieczne wydaje się zatem wyposażenie ich ofiar w skuteczne narzędzia do obrony swoich praw, choćby precyzyjne przepisy dotyczące właściwości sądów w tego rodzaju sprawach.

Magdalena Korol

Magdalena Korol

Jestem adwokatem i wspólnikiem w kancelarii Snażyk Korol Mordaka sp.k. Specjalizuję się w obsłudze branży kreatywnej i Fashion Law. Jestem zapaloną podróżniczką łączącą podróże ze swoją sportową pasją – kitesurfingiem (...) Możesz do mnie pisać na m.korol@skmlegal.pl.

More Posts

Pin It on Pinterest